Archiwum kategorii ‘gospodarka’
Grube ryby straciły miliony na warszawskim parkiecie
Załamanie na warszawskim parkiecie nie oszczędziło nawet czołowych inwestorów. Straty liczy nie tylko kilkaset tysięcy drobnych inwestorów, 3 mln oszczędzających w funduszach i ponad 13 mln przyszłych emerytów, ale sam szczyt góry lodowej, czyli Leszek Czarnecki, Roman Karkosik, Ryszard Krauze – pisze Gazeta Wyborcza.
„Leszek Czarnecki to największy prywatny inwestor na warszawskiej giełdzie. Na koniec 2007 r. wartość pakietu akcji jego dewelopera LC Corp, Noble Banku, Geting Holding i Towarzystwa Ubezpieczeniowego sięgała 9,6 mld zł. Przecena, jaka od początku roku pustoszy warszawski parkiet, uszczupliła giełdowy majątek Czarneckiego o ponad 700 mln zł. Setki milionów straciły także inne tuzy warszawskiego parkietu: Michał Sołowow mający w portfelu np. dewelopera Echo Investment, rodzina Karkosików (branża chemiczna i hutnicza), poszukujący z Petrolinvestem ropy w Kazachstanie Ryszard Krauze czy główny właściciel czołowego dewelopera J.W.Construction Józef Wojciechowski” – czytamy w Gazecie Wyborczej.
„A miało być tak pięknie. Styczeń to tradycyjnie miesiąc intensywnych zakupów funduszy inwestycyjnych, które po zamknięciu ksiąg za poprzedni rok mogą bardziej ryzykownie inwestować w akcje. Dlatego inwestorzy wzorem poprzednich lat spodziewali się tzw. efektu stycznia. Na razie mamy “defekt stycznia”. Obawy przed recesją w USA sprawiły, że akcje parzą inwestorów w ręce na całym świecie. Skala spadków indeksów na warszawskiej giełdzie podczas zaledwie ośmiu styczniowych sesji jest bardzo niepokojąca. Wskaźnik dwudziestu największych spółek WIG20 stracił 7 proc. Gorzej jest na rynku małych i średnich spółek. Wskaźnik maluchów sWIG80 poszybował w dół 11 proc., a średniaków – aż 15 proc. Z tej statystyki można wnioskować, że teoretycznie najmniejsze straty ponieśli zagraniczni inwestorzy, którzy przede wszystkim handlują papierami największych spółek i mają ok. 30-proc. udział w obrotach giełdy” – podaje dziennik.
„Nerwów na wodzy na równi z zagranicą nie utrzymali za to indywidualni inwestorzy i zarządzający krajowymi funduszami inwestycyjnymi, którzy od lat interesują się przede wszystkim małymi i średnimi spółkami. Powód? Kursy tych firm są bardziej zmienne niż blue chipów, co w czasie kilkuletniej hossy pozwalało je mocno windować” – donosi Gazeta Wyborcza.
„Koniunkturę na popularne MiŚ-ie (małe i średnie spółki) wykorzystały towarzystwa funduszy inwestycyjnych, które utworzyły wiele specjalistycznych funduszy kupujących właśnie akcje takich firm. Dopóki trwała hossa, dopóty były one w czołówce pod względem zysków. Dlatego przyciągały rzesze chętnych – u szczytu popularności wiosną 2007 r. zarządzały one kwotą ok. 13 mld zł. Nasi oszczędzający powierzyli im z grubsza co dziesiątą złotówkę, jaką wpłacili do funduszy. Od pół roku zarządzający MiŚ-ami liczą już straty” – czytamy dalej w dzienniku.
Przy obecnych spadkach na giełdzie inwestorzy odwracają się od rynku akcji, coraz większe zainteresowanie widać na rynku surowcowym. Kursy złota biją historyczne rekordy, notowania tego kruszcu są już bliskie 900 USD za uncję. Skąd tak wysoka cena złota? Niskie stopy procentowe sprawiają, że obligacje są coraz mniej atrakcyjne w porównaniu z kruszcem. Słaby dolar sprawia, że złoto staje się tańsze dla inwestorów spoza USA. To wywołuje zwiększony popyt na złoto, czego wynikiem jest wyższa cena.
Więcej w Gazecie Wyborczej, w artykule Tomasza Pruska, pt. „Kto przegrywa majątek na GPW?”.
Minister zdrowia Ewa Kopacz chce oddłużać szpitale przez emisję obligacji
Minister zdrowia Ewa Kopacz chce oddłużyć szpitale. Od kilku dni omawia to z ministrem finansów Jackiem Rostowskim – dowiedziała się “Gazeta Wyborcza”.
Propozycję oddłużenia Kopacz chciała przedstawić obradującemu 11 i 12 stycznia w Warszawie zjazdowi Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. Informację tę potwierdza przewodniczący klubu PO Zbigniew Chlebowski. Dodaje, że jest to jeden z elementów planowanej przez Platformę reformy ochrony zdrowia.
Długi szpitali- według różnych szacunków- wynoszą od 4 do 6 miliardów złotych. Od stycznia rosną, bo zdrożała praca lekarzy. W ramach etatu mogą pracować 48 godzin tygodniowo. Za to, by być w pracy dłużej, domagają się podwyżek. Kontrakty szpitali z NFZ tego nie uwzględniają.
Chlebowski tłumaczy, że minister Kopacz chodzi o to, aby likwidację długów szpitali sfinansować z emisji obligacji, które byłyby sprzedawane bezpośrednio inwestorom. Organy założycielskie Zakładów Opieki Zdrowotnej wyemitowałyby obligacje 20-letnie gwarantowane przez Skarb Państwa, a w przyszłości może nawet wykupione przez państwo.
Takie rozwiązanie wynika z faktu, że wiele szpitali jest tak zadłużonych, że nawet jakby chciały przekształcić się w spółkę prawa handlowego, to nie zdoła tego zrobić. Od razu musiałyby ogłosić upadłość. Więcej w “Gazecie Wyborczej”
Renta może zostać obniżona za odmowę podjęcia pracy
Rząd chce zmienić system aktywacji zawodowej osób niepełnosprawnych, tak aby więcej rencistów podejmowało pracę – pisze “Gazeta Prawna”.
Zdaniem wiceministra pracy Jarosława Dudy, wprowadzenie nowych przepisów na pewno zmobilizuje rencistów do podjęcia zatrudnienia. Pełnomocnik zapewnia jednocześnie, że rząd nie zamierza wprowadzać jeszcze bardziej restrykcyjnych rozwiązań. Dzięki takiej zmianie wzrosłaby liczba zatrudnionych niepełnosprawnych, a tym samym zmniejszyłyby się koszty funkcjonowania systemu ubezpieczeń społecznych. Spadłby także odsetek tak zwanych fikcyjnych orzeczeń, bo renta przestanie być tak opłacalnym źródłem dochodu – czytamy w “Gazecie Prawnej”.
Eksperci zwracają jednak uwagę na zagrożenia, jakie przyniesie wprowadzenie takiej zmiany. Konieczne byłyby systemowe zmiany w prawie ubezpieczeń społecznych. Więcej w “Gazecie Prawnej”.
Produkcja samochodów w Polsce wzrosła o blisko 22 proc.
W 2007 roku wyprodukowano w Polsce prawie 870 tysięcy sztuk samochodów osobowych i dostawczych. To oznacza wzrost o ponad 1/5 w stosunku do roku 2006 – poinformował Instytut Badania Rynku Motoryzacyjnego SAMAR.
W grudniu w polskich fabrykach z taśm produkcyjnych zjechało prawie 74,5 tys. pojazdów, o 31,5 proc. więcej niż przed rokiem. Najwięcej samochodów opuściło zakłady Fiata – 31,6 tys sztuk. Prawie o połowę mniej aut (16 tys.) wyjechało z fabryki Opla, jeszcze mniej opuściło FSO (niespełna 13,8 sztuk), a najmniej – poznańską fabrykę Volkswagena (ponad 13 tys.).
Łącznie w 2007 roku w zlokalizowanych na terenie Polski fabrykach powstało 869 536 samochodów, o 21,6 proc. więcej niż w roku poprzednim. 87,6 proc. całorocznej produkcji stanowią samochody osobowe, których wyprodukowano w 2007 roku 761,9 tys. sztuk, o ponad 25,1 proc. więcej niż rok wcześniej. Udział pojazdów użytkowych wyniósł na koniec roku 12.,4 proc. (107,6 tys. sztuk, 1,2 proc. wzrostu).
Udział samochodów osobowych wyprodukowanych w Polsce, które zostały na lokalnym rynku, spadł w ciągu roku z 3,7 do 3,1 proc. Prawie 97 proc. produkcji trafiło na eksport. W przypadku samochodów użytkowych na rodzimy rynek trafiło niespełna 5,1 proc. krajowej produkcji (niecałe 5,5 tys.), a 94,9 proc. trafiło na rynki zagraniczne (przed rokiem było to odpowiednio 7,3 proc. i 92,7 proc.).
Wyższa inflacja bazowa
Według Narodowego Banku Polskiego inflacja bazowa wzrosła w listopadzie do poziomu 3,6 proc.
Miesięczny wskaźnik inflacji bazowej (CPI) wyniósł w listopadzie 0,7 proc. i był o 0,1 pkt. proc. niższy niż w październiku. W skali roku inflacja bazowa wzrosła jednak do 3,6 proc. z poziomu 3 proc. w październiku.
W ujęciu miesiąc do miesiąca wskaźnik inflacji bazowej po wyłączeniu cen o największej zmienności wyniósł 1,1 proc., a po wyłączeniu cen o największej zmienności i cen paliw miał wartość 1 proc. Inflacja bazowa bez cen kontrolowanych osiągnęła poziom 0,7 proc., bez cen żywności i paliw (inflacja netto) – 0,2 proc., a po uwzględnieniu 15-proc. średniej obciętej – 0,3 proc.
W ujęciu rocznym wskaźniki inflacji bazowej kształtowały się następująco: po wyłączeniu cen kontrolowanych – 3,4 proc., bez cen o największej zmienności – 3,5 proc., bez cen o największej zmienności i cen paliw – 3 proc., bez cen żywności i paliw – 1,5 proc., po uwzględnieniu15-proc. średniej obciętej – 3,2 proc.
Inflacja bazowa jest dodatkową miarą inflacji, która służy śledzeniu dynamiki cen w dłuższym okresie. Jej wskaźniki zostały określone tak, by umożliwić wyeliminowanie wpływu zjawisk przejściowych, sezonowych wahań, nagłych, jednorazowych zmian w podaży lub popycie.
Dodaj komentarz
Dodaj komentarz
Dodaj komentarz